Andreas Jonsson: Myślałem, że to już koniec

Szwedzki żużlowiec Andreas Jonsson uległ we wtorek poważnemu wypadkowi podczas meczu szwedzkiej ligi. Po nocy spędzonej w szpitalu badania nie wykazały - jak wcześniej informowano - złamań, lecz zawodnik jest tak potłuczony, że jego start w Grand Prix Łotwy w sobotę jest niepewny.

Do wypadku doszło podczas pierwszego biegu w meczu pomiędzy Dackarną i Vargarną. Zaraz po starcie czterech żużlowców upadło, a Jonsson z całym impetem uderzył w bandę. - Nie mogłem się ruszyć. Byłem przerażony. Myślałem, że to już koniec, że złamałem kręgosłup i że już nigdy nie będę chodził i zostanę inwalidą, jednak okazało się, że tego dnia był przy mnie mój anioł stróż - opisał Jonsson swój wypadek. Lekarze stwierdzili poza ogólnymi silnymi potłuczeniami naciągnięcia mięśni pleców.

Reklama

- Całe ciało boli mnie tak, że nie mogę nawet włożyć skarpetek. Biorę środki przeciwbólowe lecz czuję potworne bóle pleców przy najmniejszym ruchu. Chciałbym wystartować w Grand Prix Łotwy lecz nie wiem, czy będę w stanie - powiedział Jonsson szwedzkim mediom.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Grand Prix | jonsson

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje