Anastasi: Obawiam się, że dla Bartmana to koniec turnieju

- To był trudny i ciężki mecz dla obu zespołów - powiedział selekcjoner reprezentacji Polski siatkarzy Andrea Anastasi po zwycięstwie nad Bułgarią 3:2 w meczu grupy E turnieju finałowego Ligi Światowej.

- Zarówno moi podopieczni, jak i rywale mieli doskonałe fragmenty. Dla nas ważnym momentem było "odżycie" po przegranym wysoko trzecim secie. Muszę podkreślić, że Bułgarzy zagrali wówczas na niewiarygodnym poziomie. Cieszę się, że wróciliśmy do meczu i jestem dumny z chłopaków, że walczyli z ogromną determinacją o każdą piłkę. Ciężko było również, kiedy kontuzji doznał Zbigniew Bartman. Zawodnicy co chwilę spoglądali w stronę ławki. Najważniejsze, że wygraliśmy ważny mecz - dodał Anastasi.

Reklama

Problemy zdrowotne Bartmana pojawiły się w piątym secie. Zawodnik, który niedawno podpisał kontrakt z Jastrzębskim Węglem, na rękach kolegów opuścił boisko.

- Jeszcze nie wiemy dokładnie, jak sprawa wygląda, ale jest wielce prawdopodobne, że dla Zbigniewa Bartmana turniej się już skończył. Wszystko wskazuje na to, że ma problem z mięśniami. To są jednak na razie przypuszczenia i czekamy na diagnozę lekarzy. Oczywiście nie jest to dla nas dobra wiadomość. Zbigniew Bartman jest ważnym ogniwem zespołu. Rozegrał dobre zawody, podobnie jak Bartosz Kurek. Jeżeli kontuzja okaże się na tyle groźna, że wyeliminuje Bartmana z turnieju, to być może pomoże nam Piotrek Gruszka. Nie chcę na razie o niczym przesądzać dopóki nie będę miał pełnej wiedzy - podkreślił Anastasi.

W tie breaku Polacy prowadzili już 11:4. Bułgarzy doprowadzili jednak do remisu 12:12. Co wtedy Anastasi mówił swoim podopiecznym? - Z jednej strony kontuzja, a z drugiej strony przestój w grze. Przede wszystkim starałem się uspokoić zawodników, sprawić żeby znów skupili się na meczu. A po takim wydarzeniu, jak kontuzja podstawowego zawodnika, zespół może zagrać bardzo dobrze albo bardzo źle. My po prostu stanęliśmy - stwierdził włoski szkoleniowiec.

Kolejnym rywalem Polaków będą rodacy Anastasiego, Włosi. Jeszcze niedawno 50-letni szkoleniowiec prowadził reprezentację siatkarzy z Italii.

- Oczywiście mecz z Włochami będzie dla mnie specyficzny. Broniłem barw reprezentacji Włoch jako siatkarz, a później jako trener. Wielu z obecnych kadrowiczów rozpoczynało swoją karierę reprezentacyjną, kiedy ja byłem trenerem. Na przykład Ivan Zaytsev. Wielu dziennikarzy dziwiło się, że powołuję zawodnika z drugiej ligi, a to przecież znakomity siatkarz. Dla mnie to będzie trudna sytuacja, ale dla Włochów również. Oni będą pod wielką presją. Porażka z Argentyną sprawiła, że z nami zagrają o być albo nie być w turnieju. Nasza sytuacja jest trochę lepsza jednak zwycięstwo przybliży nas do awansu do półfinału - zakończył Anastasi.

Robert Kopeć, Gdańsk

Dowiedz się więcej na temat: siatkówka | siatkarze | Andrea Anastasi | Zbigniew Bartman

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje