Alonso skazany na Real

Xabi Alonso to piłkarz, który ma spajać nową drużynę Realu Madryt w logiczną całość. Florentino Perez wydał tego lata na transfery rekordowe ćwierć miliarda euro. Galaktyczna rewolucja dobiega końca.

Przychodzi trener do prezesa - tak wyglądały kulisy transferu Xabiego Alonso. Kilka dni temu Manuel Pellegrini przekonywał Florentino Pereza, że bez pomocnika Liverpoolu 220 mln euro wydane na Kakę, Ronaldo, Benzemę, Albiola i Arbeloę może okazać się za mało, by przywrócić Realowi miejsce na szczycie. Klub z Anfield kilka razy dawał Perezowi zniżkę, sprawa stanęła na 30 mln euro, bez których Anglicy nie chcieli słyszeć o dalszych rozmowach. Prezes Realu targował się o 5 mln, ale gdyby obstawał przy swoim, byłoby to wotum nieufności wobec trenera i dyrektora klubu Jorge Valdano. Po to przecież zatrudnił obu, by choć od czasu do czasu słuchać ich porad. Przy okazji mógł dobrze wypaść w oczach kibiców, którym obiecał, że nowa drużyna będzie tak hiszpańska jak się tylko da.

Reklama

Alonso marzył o powrocie do Hiszpanii, jest piłkarzem światowej klasy, o czym Real przekonał się w ostatniej edycji Champions League biorąc od Liverpoolu tęgie baty. W ostatnim czasie, z powodu kontuzji Marcosa Senny Xabi stał się też filarem drugiej linii mistrzów Europy. Silny, waleczny, ma znakomity strzał z dystansu, a także jak na defensywnego pomocnika nienaganną technikę i dar gry do przodu. Kiedy stanie obok Lassa, za plecami Kaki, Ronaldo i Benzemy największe gwiazdy drużyny będą mogły spokojnie zająć się swoją robotą.

Na temat transferu Alonso wypowiadali się w klubie z Madrytu wszyscy. Iker Casillas dawał do zrozumienia, że woli go od Kaki, Jerzy Dudek zapewniał, że to będzie kluczowe wzmocnienie drużyny. Polak przyjaźni się z Hiszpanem od czasu wspólnej gry na Anfield, a ten kilka razy mu powtarzał, że chciałby z nim dzielić szatnię także na Santiago Bernabeu. Słowem: jest to transfer, do którego musiało dojść, choć negocjacje z Liverpoolem ciągnęły się tygodniami.

Alonso to kolejny z graczy hiszpańskich, który, by zostać we własnym kraju piłkarskim prorokiem, musiał emigrować do Premier League. Kiedy w 2004 roku Liverpool kupował go z Realu Sociedad był wart 15 mln euro. Po pięciu latach cena za baskijskiego pomocnika się podwoiła, ale też szczyt możliwości osiągnął właśnie teraz.

Po tym transferze Pellegrini ma już drużynę gotową: Casillas, Ramos, Pepe, Albiol, Arbeloa, Ronaldo, Lass, Alonso, Kaka, Higuain (lub Raul) i Benzema. Trener chce jeszcze jednego stopera, ale głównym zadaniem klubu z Madrytu na ostatni miesiąc okna transferowego, będzie sprzedaż zbędnych graczy. Perez wydał już tego lata astronomiczną kwotę 250 mln euro. Chociaż 50 mln będzie chciał odzyskać.

DYSKUTUJ Z DARKIEM WOŁOWSKIM NA JEGO BLOGU KLIKNIJ!

Czytaj także:

REAL MADRYT UZGODNIŁ WARUNKI TRANSFERU XABI ALONSO KLIKNIJ!

Dowiedz się więcej na temat: transfery | Cristiano Ronaldo | Florentino Perez | Madryt | Real | Fernando Alonso

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama