Aleksandra Urbańczyk bez trenera

Polski Związek Pływacki nie chce zabrać trenera Aleksandry Urbańczyk na pływackie mistrzostwa świata do Montrealu. Aby prowadzić zawodniczkę, Mariusz Wędrychowicz stara się o akredytację dziennikarską.

Ola nie chce ćwiczyć razem z reprezentacją. Trenuje więc na koszt klubu Trójka Łódź i sponsorów - pod okiem Mariusza Wędrychowicza.

Reklama

"Ustalenia z PZP zakładały, że będę mógł towarzyszyć zawodniczce podczas głównych imprez. Niestety, tak się nie stanie. Mogę tam jechać, jak zresztą każdy inny człowiek, ale na koszt własny. Trudno, będę musiał wyłożyć 12-15 tys. zł, jakoś przeżyję. Żeby było weselej, PZP nie da mi akredytacji członka ekipy. Oznacza to, że muszę sobie kupić bilet. Jako kibic nie będę mógł prowadzić treningów, nikt mnie na basen treningowy nie wpuści! To jakiś obłęd. Prowadzę zawodniczkę sam, bo związek nie zgodził się na treningi Oli takim rytmem, jaki jest dla niej optymalny. Opłacamy całe przygotowania. Nie dostanę nawet akredytacji " - powiedział w "Życiu Warszawy" Wędrychowicz.

"Szkoleniowiec nadinterpretuje nasze porozumienie. Nie gwarantowaliśmy mu miejsca w sztabie trenerskim na mistrzostwa świata w Montrealu. Kadrę prowadzą Paweł Słomiński i Paweł Woźnicki. Do nich dołączył tylko Mirosław Drozd ze Szczecina. Faktycznie nie wystarczyło nam akredytacji. Kanadyjczycy poważnie ograniczyli ich liczbę, a my nie mogliśmy rozdać akredytacji wszystkim klubowym trenerom" - wyjaśnił Krzysztof Usielski, prezes PZP.

Życie Warszawy
Dowiedz się więcej na temat: mistrzostwa świata | Aleksandra Urbańczyk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje