Aleksander Powietkin obronił tytuł mistrza świata

Niedziela, 26 lutego 2012 (08:01)
Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Po dramatycznej, dwunastorundowej walce Aleksander Powietkin (24-0, 16 KO) obronił po raz drugi tytuł mistrza świata WBA regular w wadze ciężkiej. 32-letni Rosjanin pokonał wciąż aktualnego championa WBO niższej dywizji - Marco Hucka (34-2, 25 KO). Po ostatnim gongu wynik był sprawą otwartą, a dwaj sędziowie opowiedzieli się za Rosjaninem (114-114, 116-113 i 116-112).

Zdjęcie

Aleksander Powietkin /AFP
Aleksander Powietkin
/AFP
Huck był ostrożny i bardzo opanowany w pierwszej rundzie. To on jako pierwszy doprowadził do celu lewy prosty i wygrał tę odsłonę dzięki widoczniejszym ciosom. Od drugiego starcia zaczął się koncert Powietkina. Mistrz na początku zyskał niewielką przewagę, ale w trzeciej rundzie zaczął dominować.

W czwartym starciu Huck zaskoczył Powietkina, ale Rosjanin szybko doszedł do siebie. Walka zaczęła obfitować w wymiany ciosów, w których nieco lepiej radził sobie pretendent. W piątym starciu u "Saszy" wyraźnie widać już zmęczenie. Powietkin oddał tę rundę Huckowi, który opiera swój boks na dobrym lewym prostym i dzikich cepach z prawej ręki.

Reklama

Na półmetku walka była niezwykle wyrównana. Ci, którzy spodziewali się, że Powietkin będzie punktował Hucka z dystansu, byli w dużym błędzie. W siódmej odsłonie Huck znakomicie skontrował lewym prostym nieudany atak Powietkina. Chwilę później mistrz został zraniony po jednym z firmowych cepów Boszniaka.

Huck ograniczał się praktycznie do jednej akcji - ściąga rywala lewą ręką w dół, po czym stara się go trafić potężnym prawym. Powietkin nie ma wystarczającej ringowej inteligencji, by choć raz uniknąć jednej z tych niebezpiecznych sytuacji. Jego taktyka na tę walkę jest fatalna. Każda inna strategia mogłaby zdać egzamin w walce z Huckiem, ale narożnik Rosjanina nie przekazywał mu żadnych istotnych informacji.

W dziewiątym starciu Huck znów zranił rywala. "Sasza" przetrwał kryzys, ale rundę przegrał. Jeśli w ostatnich trzech starciach nie pokaże niczego szczególnego, może przegrać tę walkę i stracić tytuł mistrza świata WBA regular. Trener Hucka, Ulli Wegner, przed dziesiątą rundą przekazuje swemu podopiecznemu, że ten wciąż przegrywa jednym punktem. Huck nadal jest bardziej agresywny, a sędzia ringowy nie upomina go, gdy ten przytrzymuje przeciwnika jedną ręką, a bije drugą.

Zimin upomina Powietkina i prosi go o walkę w dystansie. "Sasza" wygrał dziesiątą rundę, ale trudno powiedzieć, czy prowadził na punkty. W jedenastej rundzie Huck w końcu nieco stanął, a śmiertelnie zmęczony Powietkin dzięki ambicji wciąż szedł do przodu i do samego końca zadawał ciosy. "Sasza" nie usłyszał nawet gongu i uderzył sekundę po nim, ale Marco odpowiedział tym samym. Przed ostatnim starciem nie sposób przewidzieć, który z zawodników wygrywa.

Huck miał rozcięcia pod oczami, ale jego ogromna wola walki kazała mu napierać. Trafia straszliwym cepem Powietkina i rzuca się do ataku, ale "Sasza" szybko dochodzi do siebie i zaczyna kontratak. Mordercza wymiana trwa do ostatniego gongu. Huck był porozbijany i zakrwawiony, a Powietkin krańcowo zmęczony.

Więcej na temat:"Mistrz" | Aleksander Powietkin