Adamek - Estrada: Kontrakt podpisany!

29-letni Jason Estrada (16-2, 4 KO) nigdy jeszcze w karierze nie leżał na deskach. Nawet walcząc, z będącym w trójce najlepszych pięściarzy wagi ciężkiej Aleksandrem Powietkinem, przegrał na punkty, szczególnie na początku walki zaskakując rywala przede wszystkim liczbą i szybkością zadawanych ciosów.

Podpisując w środę wieczorem kontrakt na walkę z Tomaszem Adamkiem (37-1, 27 KO), Estrada jest przekonany, że "Góral" znany z tego, że ciosom się nie kłania nie wytrzyma narzuconego przez niego tempa.

Reklama

Dla Adamka zakontraktowany na 6. lutego 2010 roku pojedynek z Estradą (ani "Main Events" ani menedżer Zyggi Rozalski nie chcą marnować czasu czekając na Hopkinsa) w znanej mu doskonale hali Prudential Arena w Newark, będzie ostatnim testem przed pojedynkami z zawodnikami walczącymi o pas mistrza świata. Nie ma miejsca na potknięcie, na jeden zły wieczór - Tomek Adamek stoczy kolejną "walkę o wszystko" w wadze ciężkiej.

Kim jest Jason Estrada?

Po takich nazwiskach jak Hasim Rahman czy James Toney wymienianych jako potencjalni rywale Adamka, nazwisko Estrady (186 cm wzrostu, około 105 kg) nie brzmi może tak efektownie, ale w środowisku dziennikarzy piszących o boksie w USA, jest ceniony wyżej od choćby wspomnianego Rahmana. - Rahman dawał Adamkowi nazwisko do wyjścia na ring, a Estrada daje mu prawdziwy sprawdzian tego, jakim może być bokserem w wadze ciężkiej - mówi redaktor naczelny "The Ring", Joe Santoliquito. - Estrada jest jednym z najbardziej trudnych do walczenia bokserów w wadze ciężkiej. Nie ma jednego mocnego, nokautującego ciosu, ale potrafi zadać w rundzie 60 uderzeń, na co praktycznie żaden z ciężkich nie jest przygotowany. Z drugiej strony, znając sposób walczenia Adamka, rywal który lubi się bić i zadawać dużo ciosów, praktycznie gwarantuje, że walka będzie trzymała w napięciu w każdej chwili, każdej z rund.

To o czym mówi naczelny "Ringu" widać było szczególnie w pierwszych pięciu rundach walki z Powietkinem - Rosjanin zadawał mocniejsze ciosy, Estrada trafiał ich więcej i kto wie czy taki właśnie nie będzie przebieg walki szóstego lutego w Prudential Center w Newarku. - Zawsze muszę wszystkim udowadniać, że jestem lepszy niż się moim krytykom wydaje. Walka z Adamkiem to kolejna taka okazja - mówi Estrada.

Adamek: Nie czekamy na Hopkinsa

- Wiem na co liczy Estrada, ale zapomina o tym, że byłem mistrzem świata w wadze półciężkiej i liczba zadawanych przez niego ciosów mnie na pewno nie przestraszy. To będzie zupełnie inny przeciwnik niż Andrzej Gołota - mówi "Góral". - Estrada jest oczywiście młodszy, znacznie bardziej aktywny i choć patrząc na jego dorobek widać, że nie ma jednego nokautującego ciosu, to trzeba z nim w ringu być w każdej sekundzie bardzo uważnym, bo zadaje dużo uderzeń z obu rąk, ciągle liczy na swoją szansę. I jeszcze jedno - to, że Estrada zadaje dużo ciosów i wiele z nich dochodziło przeciwko ciężkim rywalom, nie znaczy, że uda mu się to ze mną, bo jak się mnie nie trafi, to ja mocno odpowiadam. On nigdy nie był na deskach, ale zawsze jest ten pierwszy raz. Może 6 lutego w Prudential?

Zapytany, co sądzi o słowach szefa Golden Boy Promotions, Richarda Schaefera, że jest brany ponownie pod uwagę jako rywal Hopkinsa, Adamek odparł: - Bernard wie, jak mnie znaleźć, mieliśmy już przecież walczyć, ale to nie ja wycofałem się z rozmów. Dlaczego mam uwierzyć, że tym razem będzie inaczej? Zaczynam trening i liczy się tylko Estrada. Ja wiem, że nie ma miejsca na potknięcia, że dla mnie każda walka jest o wszystko. W 2010 roku chcę walczyć o tytuł mistrza świata. Estrada stoi na mojej drodze.

Przemek Garczarczyk

CZYTAJ RÓWNIEŻ:

Wreszcie! Adamek doczekał się rywala!

ASInfo/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: estrada

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje