Adam Małysz - życiorys, część 2.

Wielka międzynarodowa kariera Małysza rozpoczęła się od sezonu 2000/2001. Dobre występy na początku tego sezonu zrodziły wśród polskich kibiców wielki apetyt, zaspokojony już podczas tradycyjnego Turnieju Czterech Skoczni.

Polak świetnie spisał się w pierwszych dwóch konkursach. W Oberstdorfie zajął 4. miejsce, natomiast w Garmisch Partenkirchen wskoczył na podium, zajmując 3. pozycję. Turnieje w Innsbrucku i Bischofshofen wygrał już bezapelacyjnie, co także dało mu historyczny sukces w klasyfikacji generalnej imprezy.

Reklama

Turniej Czterech Skoczni w sezonie 2000/2001 zapoczątkował dominację "polskiego orła" w tej dyscyplinie sportu. Małysz do marca wygrał jeszcze dziewięć konkursów i jako triumfator zakończył rywalizację w Pucharze Świata.

W międzyczasie w Lahti odbyły się także MŚ w narciarstwie klasycznym, podczas których skoczek z Wisły zdobył złoty medal na średniej skoczni. Kilka dni wcześniej wywalczył srebro na dużej, a w pokonanym polu pozostawił go tylko Martin Schimtt.

Wszyscy w naszym kraju oszaleli z radości, tym bardziej, że zbliżał się olimpijski sezon. Świętowano już nawet złote medale i fetowano następnego - po Wojciechu Fortunie - skoczka na najwyższym stopniu podium. Kibice oraz liczni fachowcy zapomnieli jednak, że skoki są konkurencją, w której światowa czołówka jest bardzo szeroka i wielu zawodników ostrzy sobie zęby na wygraną w każdym prestiżowym konkursie.

Początek sezonu 2001/2002 zdawał się jednak przyznawać rację hurraoptymistom. Małysz wygrał do 22 grudnia aż 6 konkursów w PŚ i przystąpił do 50. Turnieju Czterech Skoczni w roli "murowanego" faworyta. Tu nastąpił pierwszy zawód, a raczej "urealnienie" zbyt wielkich chyba oczekiwań. Imprezę na skoczniach Niemiec i Austrii zdominował Sven Hannawald. Małysz w każdym konkursie plasował się w ścisłej czołówce, ale zabrakło przysłowiowego "błysku".

W Pucharze Świata spisywał się nadal bardzo dobrze i chociaż wygrał w tym sezonie jeszcze tylko raz (w Zakopanem w obecności prezydenta Kwaśniewskiego), to przewaga uzyskana dzięki zwycięstwom w pierwszych konkursach pozwoliła mu po raz drugi z rzędu zdobyć "Kryształową Kulę".

Imprezą sezonu były jednak igrzyska. W Salt Lake City Małysz nie zawiódł, choć jego dwa medale (srebrny na dużej i brązowy na średniej skoczni) przyjęto w kraju z mieszanymi uczuciami. Gwiazdą skoków w stolicy stanu Utah okazał się Szwajcar Simon Ammann, który w wielkim stylu wygrał oba konkursy.

Przed następnym rokiem startów wielu przewidywało "koniec Małysza". Początek sezonu 2002/2003 dawał "pożywkę" malkontentom. Adam wprawdzie znów był w czołówce, ale nie wygrywał. Sugerowano nawet, że zapomniał jak to się robi. Ostre, a nawet brutalne słowa krytyki kierowano także pod adresem Apoloniusza Tajnera.

Trener jednak wszystko wytrzymał i wraz ze swoim podopiecznym przygotował sprytny plan, który jednak na początku nie przysporzył mu zbyt wielu sojuszników.

Małysz opuścił konkursy skoków o Puchar Świata w Willingen i... okazało się to strzałem w "10". Ten chytry manewr uczyniono z myślą o zbliżających się MŚ w Val di Fiemme. Niewielu jednak przypuszczało, że "odrodzenie zwycięskiego Małysza" nastąpi w takim stylu. Polak na skoczniach we włoskim Predazzo był bezkonkurencyjny zarówno na dużej, jak i na średniej skoczni, dosłownie deklasując rywali.

Adam po powrocie z mistrzostw zapowiedział także walkę o trzecią z kolei "Kryształową Kulę". Cel ten oczywiście zrealizował, wygrywając po koniec sezonu zawody w Oslo oraz dwa konkursy w Lahti.

Latem 2003 roku Adam zrezygnował ze startów w Letniej GP i wszystkie swoje przygotowania podporządkował sezonowi zimowemu, w którym nie udało mu się zdobyć Kryształowej Kuli.

W sezonach 2003/2004 oraz 2004/2005 sukces w Pucharze Świata odniósł Janne Ahonen. Następny sezon był rokiem olimpijskim. Adam nie zawiódł, zajmując 7. (K-95), 14. miejsce (K-120) oraz 5. miejsce (konkurs drużynowy) w Turynie, choć oczekiwania były nieco wyższe.

12 marca nasz najlepszy skoczek wygrał w konkursie PŚ w Oslo, zajmując 9. pozycję w klasyfikacji generalnej. Po zakończeniu sezonu doszło do zmiany szkoleniowca. Heinza Kuttina zastąpił Hannu Lepistoe.

To była świetna zmiana! Fiński szkoleniowiec w sezonie 2006/07 poprowadził Adama do kolejnych sukcesów. Małysz na średniej skoczni w Sapporo wywalczył tytuł mistrza świata, a na koniec sezonu cieszył się z czwartego w karierze triumfu w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

Sezon 2007/08 nie był dla Adama już tak udany. Orzeł z Wisły stracił wysoką formę i w Pucharze Świata uplasował się dopiero na 12. pozycji. Małysz był bliski podium w Turnieju Czterech Skoczni, ale ostatecznie uplasował się na czwartej pozycji.

Po sezonie Polski Związek Narciarski zdecydował się na zmianę szkoleniowca. Miejsce doświadczonego Hannu Lepistoe zajął Łukasz Kruczek, który wcześniej szkolił się pod okiem Fina i jego poprzednika, Heinza Kuttina.

Początek sezonu 2008/09 nie był dla Polaka udany, co najlepiej obrazuje dopiero 33. miejsce w Turnieju Czterech Skoczni. Później było już jednak coraz lepiej. Po konsultacjach z Lepistoe na MŚ w Libercu na skoczni K-120 był 12. W ostatnim konkursie sezonu był nawet drugi, a dobra końcówka dała mu dość wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ (13.).

Sezon 2009/10 jest już szesnastym Adama Małysza w Pucharze Świata. Oczekiwania wobec legendy skoków narciarskich jak zwykle są ogromne. Sam zainteresowany szczególnie ostrzy sobie zęby na medal igrzysk olimpijskich. Wkrótce przekonamy się, czy jeden z najlepszych polskich sportowców ostatnich lat stanie na podium w Vancouver.

Warto podkreślić, że ustabilizowana została sytuacja w sztabie trenerskim kadry skoczków. Małysz trenuje indywidualnie pod okiem Hannu Lepistoe, a reszta reprezentacji szlifuje formę pod okiem Łukasza Kruczka.

Zobacz I część życiorysu

Dowiedz się więcej na temat: lepistoe | podium | życiorys | Adam Małysz | czterech skoczni

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama