76ers lepsi od Wizards, Iverson skuteczniejszy od Jordana

Michael Jordan versus Allen Iverson. Takim nie lada snajperskim pojedynkiem przyszło delektować się kibicom w MCI Center w Waszyngtonie. 39-letni weteran wygrał pierwszą połowę, w drugiej królował as z Miasta Braterskiej Miłości i 76ers pokonali Wizards 91:84.

Jordan rozpoczął starcie z ogromną werwą, aplikując gościom aż 19 punktów w pierwszej kwarcie i kolejnych 8 "oczek" w drugiej odsłonie, dziurawiąc kosz ekipy Larry`ego Browna z akcji aż 13 razy na 19 rzutów! W finałowych kwartach liderowi "Czarodziejów" zupełnie rozregulował się celownik i "Air" chybił aż 7 z 8 odpalonych rzutów, kończąc pojedynek z dorobkiem 30 punktów. Inicjatywę przejął tymczasem Iverson, który w przełomowej trzecie ćwiartce wygranej przez 76ers 26:16 zdobył aż 14 punktów, dopisując razem do protokołu po stronie swej drużyny 34 "oczka".

Reklama

- Na początku meczu próbowaliśmy uszczelniać obronę, ale na nic to się zdało. Michael grał tak jak tylko on potrafi. Jeśli gość odpala takie rzuty jak on, choćbyś stosował różne warianty defensywy i tak będzie zdobywał punkty - wygłosił pochwalną tyradę pod adresem swego vis`a vis "The Answer".

- Powiedziałem swoim chłopakom, że skoro Jordan zdobył w pierwszej kwarcie 19 punktów z 23 swej drużyny, to wcale nie jest tak źle, bo wystarczy zająć się tylko nim i udało się - zdradził strategię 76ers Larry Brown.

Znakomitą partię rozegrał wreszcie i Eric Snow, który prócz rekordowych w sezonie 19 punktów zaliczył 9 asyst i 8 zbiórek. Aaron McKie dodał do tego 18 punktów, w tym 11 z rzędu w drugiej odsłonie.

Denver Nuggets, nic nie robiąc sobie z powrotu na parkiet Shaquille O`Neala, który odcierpiał już karę za bójkę z Bradem Millerem, pokonali obrońców tytułu mistrzowskiego i to na ich terenie 107:91. W Staples Center mecz sezonu rozegrał Voshon Lenard, który wchodząc do akcji z ławki "Bryłek" zaaplikował gospodarzom 29 punktów, pudłując z pola gry tylko 2 z 11 oddanych rzutów. Rezerwowy ekipy z Denver po raz pierwszy chybił celu dopiero na osiem minut przed finałową syreną. Do snajperskiego poziomu Lenarda dostosowała się reszta ekipy, kończąc bój z imponującą, ponad 56-procentową skutecznością.

Wśród pokonanych dwoił się i troił Shaq, któremu nie przeszkodziła niemal tygodniowa przerwa w treningach (najpierw odsunięcie od meczów wykorzystał na podleczenie palców u nogi, a w weekend uczestniczył w pogrzebie babci). Środkowy z Kalifornii zdobył 40 punktów i zebrał z tablic 11 piłek, lecz był jedynym jasnym punktem swej drużyny. Nie mógł się odnaleźć i Kobe Bryant, który zakończył zawody z dorobkiem 15 punktów.

Zobacz wyniki meczów z 22 stycznia

Dowiedz się więcej na temat: Michael | Jordan | Iverson

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje