6 punktów Jordana, porażka Wizards

Michael Jordan zdołał uciułać ledwie 6 punktów kończąc w ten sposób swą fenomenalną serię 866 meczów z rzędu ze snajperską zdobyczą co najmniej 10 "oczek" i Washington Wizards polegli z kretesem w starciu z Indianą Pacers 81:101.

Jordan w 25-minutowym występie w Conseco Field House tylko dwukrotnie z 10 prób trafił do kosza ekipy Isiaha Thomasa. 38-letni weteran rozegrał najgorsze zawody od 22 marca 1986 roku, gdy w meczu z Cleveland Cavaliers ustrzelił 8 punktów.

Reklama

- Michael zdobył najmniej punktów od 16 lat bowiem w końcówce meczu nie wysłałem go na parkiet - zauważył coach pokonanych Doug Collins. Istotnie Jordan finałowe 15 minut przesiedział zasępiony na ławce rezerwowych.

- Po prostu nie chciałem wracać do gry. Nie było takiej potrzeby - wyłuszczył lakonicznie powody swej absencji na parkiecie w końcowych fragmentach gry Jordan. Tymczasem wreszcie błysnął formą zagubiony w ostatnim miesiącu Jalen Rose. Skrzydłowy z Indianapolis w swych sześciu poprzednich występach uzbierał średnio 9,8 punktu przy mizernej skuteczności 27 procent. Szczyt indolencji ogarnął Rose`a w środowym meczu z Orlando gdy chybił 11 z 12 rzutów. Tym razem Rose zdobył 26 punktów 10 razy dziurawiąc kosz ekipy z Waszyngtonu na 18 rzutów.

Kenyon Martin powrócił do akcji we właściwym momencie. Silny skrzydłowy New Jersey Nets sponiewierał w swym ostatnim występie Karla Malone`a za co sędziowie obdarowali go flagrant foul, a władze ligi odsunęły od jednego meczu. Po odbyciu kary w starciu z Detroit Pistons Martin zdobył 21 punktów (8/11 z pola gry) i Nets triumfowali 88:75. 18 asyst po stronie zwycięzców to robota Jasona Kidda (choć ten z kolei snajpersko się nie popisał - tylko jeden celny rzut na 11 prób i ledwie 4 punkty!). Źle się tymczasem dzieje w ekipie Ricka Carlisle`a. Po zadziwiająco udanym starcie sezonu "Tłoki" przegrały już szósty mecz z rzędu - pięć podczas wyjazdowego tornee po Zachodzie i teraz w swym The Palace w Auburn Hills.

- Nets to dobra drużyna. Zagrali dziś znakomity mecz i nie byliśmy w stanie zbliżyć się do ich poziomu - wyznał z pokorą szkoleniowiec gospodarzy, u których niepokoi zwłaszcza niefortunna forma w ofensywie (31/83 z pola gry całej ekipy).

Gary Payton wpakował 20 ze swych rekordowych w sezonie 43 punktów w finałowej kwarcie i Seattle SuperSonics pokonali w swej Key Arena Los Angeles Clippers 101:90. Rozgrywający z miasta Boeinga trafił 18 ze swych ze swych 27 rzutów i brakło mu tylko "oczka" do życiowego dorobku punktowego osiągniętego w marcu tego roku w starciu przeciw Minnesocie Timberwolves. Dzięki szóstemu triumfowi z kolei Ponadźwiękowcy poprawili swój bilans do 15 zwycięstw i tyluż porażek.

Zobacz wyniki meczów z 27 grudnia

Dowiedz się więcej na temat: Washington Wizards | Michael | porażka | Jordan

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje