13. tytuł mistrza Polski Szymona Ziółkowskiego

Szymon Ziółkowski (AZS Poznań) po raz trzynasty został mistrzem Polski. Piątkowy konkurs rzutu młotem wygrał w Bydgoszczy wynikiem 78,79. Za mistrzem olimpijskim z Sydney (2000) uplasował się Paweł Fajdek (KS Agros Zamość) rezultatem 77,87.

Nawet słońce wyszło, by pogratulować panu...

Reklama

Szymon Ziółkowski: - Pogodę na dzisiejszy konkurs specjalnie zamawialiśmy. Po zakończeniu rywalizacji zaczęło się chmurzyć i zgodnie z ustaleniami kilkanaście minut później padał już deszcz.

Paweł Fajdek tuż za panem.

- Rzucał dziś naprawdę dobrze. Z wyniku prawie 78 metrów świeżo upieczony mistrz Polski młodzieżowców, którym ja nigdy nie byłem, może być chyba zadowolony.

Fajdek zapowiedział, że to ostatnie pana zwycięstwo.

- Najwidoczniej jest pewny siebie, a to bardzo zgubne. Ja też kiedyś byłem młody, byłem pewny, ale potem mi przeszło.

Jak będą przebiegały pana ostatnie dni przed mistrzostwami świata w Daegu (27 sierpnia - 4 września)?

- Spędzę je na pakowaniu i w podróży. Z Bydgoszczy wracam do Poznania. W sobotę mam w planie prace domowe - sprzątanie, pranie i pakowanie. W niedzielę przyjadę do Warszawy, w poniedziałek wylot do Korei.

Po przylocie kolejne zajęcia?

- Najpierw aklimatyzacja, czyli przestawienie się na tamtą strefę czasową, co jest bardzo skomplikowane. Potem rozpocznę normalne treningi; przede mną jeszcze dużo rzucania. Ostatni tydzień przed samym startem będzie trochę luźniejszy.

Który element wymaga dopracowania?

- Na pewno szybkość i luz, takie czucie sprzętu, bo tego brakuje. Jestem po dość ciężkim zgrupowaniu we Władysławowie i tych elementów tak naprawdę jeszcze nie ćwiczyliśmy jakoś specjalnie. Głównym celem nie był start w mistrzostwach Polski tylko szykowanie się na Daegu.

Jak wyglądają przygotowania do takich zawodów jak mistrzostwa świata?

- Podobnie jak do całego roku startów. Zazwyczaj w sezonie przygotowawczym rzucamy sprzętem niestandardowym. Używamy młotów dziewięcio- i sześciokilogramowych, nie tykając tych o wadze siedmiu kilogramów, tak, żeby na zawodach był pewnego rodzaju głód. Ten system przygotowań będę nadal utrzymywał, aż do mistrzostw świata, tylko relatywnie mniejsza liczba rzutów będzie wykonywana i będę one mniej objętościowe, a bardziej dynamiczne i nastawione na odległość.

Jakie znaczenie ma waga żelaznej kuli na uzyskiwane odległości?

- Młotem siedmiokilogramowym rzuca się o około 11-13 metrów dalej niż tak zwaną dziewiątką. Mamy takie wyliczenia, ile poleciała dziewiątka na treningu, przy założeniu, że rzut jest wykonany poprawnie technicznie, i ile powinien lecieć młot siedmiokilogramowy.

Rozmawiał Krzysztof Frydrych

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Paweł Fajdek | "Mistrz" | lekkoatletyka | Bydgoszcz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje