100-letnia klątwa byłego trenera ciąży na Benfice Lizbona

Jak wygrać Ligę Mistrzów, skoro nad klubem wisi klątwa legendarnego trenera? W środowy wieczór Benfica Lizbona spróbuje po raz kolejny przezwyciężyć zły urok. Na Estadio da Luz w pierwszej kolejce fazy grupowej zawita wielki Manchester United.

Największe sukcesy lizbońskie "Orły" święciły niemal pół wieku temu. Pod wodzą Beli Guttmanna dwukrotnie (1961, 192) zdobywały Puchar Europy. Od tamtego czasu jednak klubowa galeria nie wzbogaciła się o żadne trofeum zdobyte poza krajowymi rozgrywkami. Powodów jest wiele, jednak wielu kibiców w Portugalii wierzy, że przyczyną tych niepowodzeń jest klątwa, jaką rzucił na klub legendarny węgierski szkoleniowiec.

Reklama

"Od teraz przez najbliższe sto lat Benfica nie zdobędzie Pucharu Europy" - rzucił wściekły Bela Guttmann, gdy opuszczał Lizbonę w 1962 roku. Powód? Klub odmówił mu wypłaty premii za zdobycie drugiego z rzędu europejskiego trofeum. Z początku nikt nie przejmował się słowami kontrowersyjnego szkoleniowca, lecz z upływem lat, gdy pucharów nie przybywało, uznano, że słowa Guttmanna przemieniły się w okrutną klątwę ciążącą nad Benfiką.

Wystarczy powiedzieć, że "Orły" od 1962 roku grały w finale Pucharu Europy pięć razy i wszystkie mecze przegrały. W 1963 lepszy był AC Milan, w 1965 Inter, trzy lata później triumfował Manchester United, w 1988 roku PSV Eindhoven, a w 1990 ponownie Benfikę pokonał AC Milan prowadzony do boju przez Franka Rijkaarda, Marco van Bastena i Ruuda Gullita.

Ostatni z tych meczów rozegrany został na Praterstadion w Wiedniu, w mieście, gdzie pochowany jest Bela Guttmann. Przed pierwszym gwizdkiem finału na grobie zmarłego w 1981 roku trenera modlił się sam Eusebio, prosząc o zdjęcie klątwy, lecz nawet jego modlitwy nie podziałały. Lizbońskie "Orły" przegrały kolejną batalię o największe trofeum w europejskim futbolu.

Dziś, 30 lat po śmierci najwybitniejszego z żydowskich trenerów piłki nożnej, Benfica znów rozpocznie mozolną drogę do finału Ligi Mistrzów. Przy Estadio da Luz na początek zawita sam wielki Manchester United. Rozpędzona maszynka do strzelania goli pod wodzą Aleksa Fergusona, która w poprzedniej edycji Champions League nie straciła ani jednego (!) gola na wyjeździe z pewnością nie ułatwi portugalskiej jedenastce zadania. I choć Benfica ma szanse na wyjście z grupy C, to nie wydaje się, by prędko przełamała rzuconą niemal pół wieku temu 100-letnią klątwę Beli Guttmanna.

Kadra Benfiki na mecz z Manchesterem United:

Bramkarze: Artur Moraes, Eduardo;

Obrońcy: Maxi Pereira, Luisao, Garay, Jardel, Emerson;

Pomocnicy: Ruben Amorim, Javi García, Matic, Witsel, Aimar, Gaitán, Bruno César, Nolito, David Simăo;

Napastnicy: Cardozo, Saviola, Rodrigo.

Zobacz terminarz Grupy C Ligi Mistrzów

Dowiedz się więcej na temat: faza grupowa | luz | Benfica | Benfica Lizbona | Manchester United | Liga Mistrzów

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje