10 tysięcy ludzi pożegnało Marco Simoncellego

Dziesięć tysięcy fanów żegnało w rodzinnej miejscowości Coriano w pobliżu Rimini Marco Simoncellego zmarłego podczas niedzielnego wyścigu o Grand Prix Malezji na torze Sepang pod Kuala Lumpur. To o dwa tysiące więcej niż liczba mieszkańców Coriano.

Wśród żałobników byli między innymi przedstawiciele zespołu Honda, w barwach której jeździł Włoch, mistrz świata i przyjaciel zmarłego Valentino Rossi. Kibice nie mogli zmieścić się ani w świątyni, ani na cmentarzu, dlatego większość z nich śledziła przebieg uroczystości na telebimach.

Reklama

Wcześniej trumnę z ciałem wystawiono w miejscowym teatrze. Stała między dwoma motocyklami Simoncellego. Na jednym zdobył mistrzostwo świata w klasie 250 ccm w 2008 roku, na drugim jeździł w minionym sezonie.

24-letni Simoncelli zmarł w wyniku obrażeń po wypadku, jakiemu uległ podczas niedzielnego wyścigu o Grand Prix Malezji na torze Sepang pod Kuala Lumpur. Wpadł w poślizg i stracił kontrolę nad maszyną, po czym upadł na tor. Chwilę później wjechali w niego rozpędzeni Amerykanin Colin Edwards i Rossi. 45-minutowa akcja reanimacyjna nie przyniosła skutku.

Włoch był mistrzem świata w klasie 250 ccm (obecnie Moto2) w 2008 roku. W tym sezonie rozpoczął starty w MotoGP. W czerwcu wywalczył pierwsze pole position w GP Katalonii, a w wyścigach dwukrotnie stawał na podium - na drugim miejscu w GP Australii i trzecim w GP Czech.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje