Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

- Czwarte miejsce Agnieszki jest bardzo wysokie, ale sprawiedliwe. To drugie było już trochę na wyrost - ocenia ranking Agnieszki Radwańskiej Wojciech Fibak, który w latach 70. i 80. ubiegłego wieku potrafił wygrywać turnieje z cyklu ATP.

Zdjęcie

Wojciech Fibak /Radosław Jóźwiak /Newspix.pl
Wojciech Fibak
/Radosław Jóźwiak /Newspix.pl

Tutaj znajdziesz analizę, czy i kiedy Agnieszka Radwańska zostanie numerem jeden na świecie

Były tenisista ma nadzieję, że 24-latka z Krakowa jeszcze dostarczy kibicom wielu wzruszeń na korcie

Reklama

- Liczę, że jej przyszłość będzie bardzo pozytywna. Ja wierzę w to, że ona utrzyma swój wysoki ranking w pierwszej piątce najlepszych tenisistek świata w tym i jeszcze w przyszłym roku, w świecie atletycznie zbudowanych, mocno bijących, silnych rywalek. Mimo że jest ich coraz więcej Agnieszka ze swoim sprytem, inteligencją gry, techniką, szybkością poruszania się po korcie, odpornością psychiczną, smykałką do wygrywania meczów wytrwa jako jedyna niewysoka, bardziej delikatna, grająca techniczny tenis i utrzyma się obok Sereny William, Marii Szarapowej, Wiktorii Azarenki, Li Na, czy Petry Kvitovej - mówi Fibak.

Według niego miejsce, które Isia zajmuje w rankingu WTA jest jak najbardziej zasłużone.

- Czwarte miejsce jest bardzo wysokie, ale sprawiedliwe. To drugie było już trochę na wyrost. Tym bardziej, że Serena do występu w zeszłorocznym Wimbledonie mało grała, bo przecież była kontuzjowana. Naprawdę zaczęła grać od tego czasu. Po Wimbledonie wygrała igrzyska olimpijskie, US Open. Wcześniej trwała natomiast seria Azarenki. Drugie miejsce zdarzyło się, taki był układ rankingu, tak to się ułożyło, ale na czwarte miejsce na pewno zasłużyła - twierdzi Fibak.

- Słyszę wiele głosów osób, które nie znają się na tenisie i nie widzą w Agniesce wielkiej sportsmenki. Każda dyscyplina ma jednak swoją specyfikę, a tenis jest dla wszystkich. Można w tenisie wygrywać siłą, a można wygrywać sprytem, szybkością poruszania się po korcie, techniką. Tenis jest grą i ten fakt daje szansę różnie zbudowanym tenisistkom - tłumaczy zwycięzca 15 turniejów ATP w grze pojedynczej.

- Przypomnę, że w nie tak dalekiej historii trzy liderki: Justin Henin, Kim Clijsters, a przed nimi Martina Hingis były wzrostu Agnieszki, a czasami nawet mniejsze, więc jest miejsce na każdy typ zawodniczki. Tenis niby się zmienia, staje się bardziej atletyczny, ale z drugiej strony nawet w tenisie męskim pojawił się taki Grigor Dimitrow, który w Monte Carlo był bliski wyeliminowania Rafaela Nadala, a przecież gra w sposób techniczny, przypominający tenis Rogera Federera. Nie ma wielu tenisistów, którzy tak grają - dodaje Fibak.

Największym problemem Radwańskiej jest kilka tenisistek, z którymi ma niekorzystny bilans. To Serena Williams, Szarapowa, Azarenka, Li Na, Kvitova.

- Ona nie lubi grać z niektórymi przeciwniczkami. Z drugiej strony jest to tylko kilka zawodniczek na świecie. Podobnie chcą grać tysiące innych, z którymi Agnieszka wygrywa. Gdyby wygrywała ze wszystkimi, to byłaby numerem jeden - mówi Fibak.

Co jednak zrobić, żeby pokonywać je choćby od czasu do czasu?

- Można z nimi wygrywać, gdy mają gorszy dzień. Jeżeli nie trafiają, to Agnieszka potrafi to wykorzystać, popisując się sprytem, techniką i szybkością poruszania się po korcie. Jeżeli natomiast trafiają, to jest trudno - kończy jedyny polski tenisista, który był w "10" rankingu ATP.

Paweł Pieprzyca

Artykuł pochodzi z kategorii: Agnieszka Radwańska