Agnieszka Radwańska od meczu z Rosjanką Jeleną Wiesniną rozpocznie start w turnieju WTA na kortach ziemnych w Rzymie (z pulą nagród 2 mln dol.) . Będzie to ich pierwsze spotkanie, a ojciec i trener polskiej tenisistki Robert Radwański unika pytań o wynik.

Zdjęcie

Agnieszka Radwańska /AFP
Agnieszka Radwańska
/AFP
Sklasyfikowana na 11. miejscu w rankingu WTA Radwańska, jako rozstawiona z numerem ósmym, w pierwszej rundzie miała wolny los. Natomiast Wiesnina, 41. na świecie, do drugiej awansowała po wygranej z kwalifikantką Austriaczką Tamirą Paszek 6:4, 6:4.

"Nie lubię wróżyć z fusów, więc i tym razem nie będę tego robił. Tym bardziej, że mimo wieloletnich doświadczeń i nieustannego zgłębiania tematu wciąż nie potrafię znaleźć klucza do kobiecej psychiki. Przyznaję ze skruchą, że kobiecy tenis nadal potrafi mnie zaskakiwać i to czasem mocno" - powiedział Robert Radwański.

"Kobiece słabości się wciąż wyrywają z wszelkich kanonów i nie podejmuję się żadnych przewidywań. Łatwiej chyba zgłębiać niuanse poezji pięknej, niż przewidywać wyniki spotkań tenisistek. Przypomnijmy sobie ostatni mecz z Jarmilą Gajdosovą, w którym Agnieszka miała 3:0 w trzecim secie i przewagę na 4:0. No i przegrywa sześć kolejnych gemów i mecz właściwie już wygrany" - dodał Radwański.

Reklama

W ubiegłym tygodniu w drugiej rundzie turnieju WTA Premier I na ziemnej nawierzchni w Madrycie polska tenisistka poniosła dość nieoczekiwaną porażkę z Gajdosovą 6:3, 3:6, 3:6. Krakowianka dobrze serwowała (miała 10 asów), chwilami bez większego trudu rozprowadzała rywalkę po korcie, ale w końcówce zaczęła się mylić i wyraźnie się zdekoncentrowała.

Impreza w Rzymie dla większości zawodniczek z czołówki jest ostatnią okazją do złapania formy przed wielkoszlemowym Roland Garros. Większość z nich uda się od razu do Paryża, gdzie będzie trenować w przyszłym tygodniu. Turniej rusza w niedzielę 22 maja.

Oprócz singla w stolicy Włoch gra też w deblu ze Słowaczką Danielą Hantuchovą, a we wtorek zmierzą się w pierwszym meczu z Australijkami Casey Dellacquą i Rennae Stubbs.

"Na razie czekamy jak pójdzie Isi w Rzymie. Jeśli zagra tu dobrze to możliwe, że od razu polecimy do Paryża i nawet nie zahaczymy o Kraków. To najgorszy możliwy scenariusz, bo nie ma chwili wytchnienia od turniejowego rytmu. Mamy teraz sytuację, że Urszuli brakuje punktów, by grała w głównym, więc wystartuje już w przyszłą środę w eliminacjach. Agnieszka pojedzie z nami i będzie się na miejscu przygotowywać" - uważa Radwański.

"Przez kwalifikacje i dużą liczbę tenisistek i tenisistów, którzy już od poniedziałku będą się chcieli oswoić z nawierzchnią, ciężko będzie o wolne korty. Będzie się trzeba zapisywać na treningi, a ich czas będzie pewnie mocno ograniczony. Poza tym, po grze w Madrycie i Rzymie, nie będzie mogła się wyciszyć i odizolować o turniejowej atmosfery, tak jak to możliwe byłoby w Krakowie. Ale trudno, jest jak jest, nie ma co narzekać" - dodaje.

Młodsza z sióstr Radwańskich Urszula wciąż nie może przebić się do czołowej setki. Zajmuje 135. miejsce w rankingu WTA, co umożliwi jej start w eliminacjach do Roland Garros. Aby awansowała do turnieju głównego będzie musiała wygrać trzy mecze.

"Zobaczymy jak to dokładnie będzie z Ula, bo wciąż dokucza jej biodro. Tydzień temu dostała co prawda mocny zastrzyk sterydowy, ale niewiele jej pomógł i nie mogła dokończyć meczu w kwalifikacjach w Rzymie. Teraz ma ponad tydzień na odpoczynek, więc jestem dobrej myśli, że przed Paryżem dojdzie do siebie. Od początku roku miała kłopoty z kręgosłupem, więc mam nadzieję, że limit kontuzji na ten rok wyczerpała i będzie mogła wreszcie skupić się na tenisie. Przydałoby się, żeby awansowała w rankingu, co pozwoli jej na występy w większości turniejów, a nie w eliminacjach" - stwierdził Radwański.

Urszula Radwańska skreczowała w sobotę w pierwszej rundzie eliminacji na Foro Italico, gdy Słowenka Polona Hercog prowadziła 6:3, 4:3.

Artykuł pochodzi z kategorii: Agnieszka Radwańska

INTERIA.PL/PAP

Zobacz również

  • Finałowa porażka Rosolskiej w deblu

    Alicja Rosolska i Chinka Jie Zheng przegrały z Bethanie Mattek-Sands i Sanią Mirzą (USA/Indie) 3:6, 2:6 w finale turnieju WTA Tour na kortach ziemnych w Brukseli (z pulą nagród 637 tysięcy... więcej