Radwański: Jestem zszokowany postępami leczenia

Agnieszka Radwańska, nasza najlepsza tenisistka, już jest zdrowa i wybiera się do Melbourne, ale jeszcze na sto procent nie wiadomo, czy zagra w wielkoszlemowym Australian Open.

- Sprawa jest jasna. Agnieszka gra w turnieju głównym, oczywiście jeśli da radę, bo nie wiem, jak jej noga będzie się zachowywać w wysokich temperaturach, jakie panują w Australii, przy korcie dochodzących nawet do 60 stopni Celsjusza. Natomiast Urszula wystąpi w eliminacjach - powiedział INTERIA.PL Robert Radwański, ojciec i trener sióstr.

Reklama

Agnieszka od października nie grała z powodu złamania małej kostki palca lewej nogi. Musiała przejść operację i wydawało się, że jej start w Melbourne jest wykluczony, ale organizm 21-latki szybko się zregenerował.

INTERIA.PL: Jak samopoczucie w zespole Radwańskich po świętach i z początkiem nowego roku?

Robert Radwański: - Agnieszka i Ula bardzo miło spędziły sylwestra, ja również. Zwłaszcza poprawiny były bardzo udane i byłbym niezmiernie zadowolony, gdyby ten rok był taki, jak moje poprawiny, bo wtedy będzie o wiele lepszy niż 2010, który z powodu kontuzji córek, politycznie i pogodowo był beznadziejny.

Agnieszka końcówkę roku miała sportowo straconą. Jak wygląda jej stan zdrowia na dziś?

- Jest zdrowa. Jestem naprawdę zszokowany postępami w leczeniu córki, która już od dwóch tygodni normalnie trenuje i rozgrywa mecze sparingowe na punkty. To dzięki doktorowi Mariuszowi Bonczarowi, który się nią opiekuje, i dzięki rehabilitacji. Jestem zaskoczony, że młody organizm tak szybko sobie poradził z kontuzją, a przypominam, że miesiąc temu Agnieszka jeszcze chodziła o kulach. To jest niesamowite. Jestem więc pełen optymizmu, tym bardziej, że Ula też jest zdrowa, choć niedawno miała zapalenie okostnej. Teraz wszystko jest w porządku. Z nadzieją wchodzimy więc w nowy rok, który na pewno będzie lepszy niż miniony.

Rzeczy już spakowane, bo przecież lecicie na antypody, gdzie od 17 do 31 stycznia potrwa wielkoszlemowy Australian Open.

- Rzeczy spakowane, we wtorek pociągiem pojechaliśmy do Warszawy, a dopiero stamtąd następnego dnia lecimy do Australii.

Jak wygląda plan sportowy w czasie tego wyjazdu?

- Sprawa jest jasna. Agnieszka gra w turnieju głównym, oczywiście, jeśli da radę, bo nie wiem, jak jej noga będzie się zachowywać w wysokich temperaturach, jakie panują w Australii, przy korcie dochodzących nawet do 60 stopni Celsjusza. Natomiast Urszula zaczyna od eliminacji. Wystąpimy tylko w Australian Open. Najważniejsze jest jednak zdrowie dziewczyn, jeśli z nim będzie wszystko w porządku, to będzie dobrze.

Od czego więc zależy start Agnieszki Radwańskiej w Australian Open?

- Zależy od tego, czy wyleczona noga pozwoli jej na ekstremalne bieganie. Podejmiemy więc decyzję dopiero będąc na miejscu w Melbourne. Teraz nie można na sto procent stwierdzić czy zagra, czy nie. Na dzisiaj sytuacja wygląda tak: Urszula na pewno gra w eliminacjach, a Agnieszka może wystąpi w turnieju głównym.

Jeśli chodzi o Urszulę, to miała ona bardzo udaną końcówkę poprzedniego sezonu, kiedy wygrała nawet turniej ITF, trzeci w swojej karierze, a pierwszy po dwuletniej przerwie.

- Zagrała wtedy naprawdę świetnie, zastępując Agnieszkę, która była kontuzjowana. Wygrała jeden turniej, a w drugim była w finale. Co prawda nie były to turnieje najwyższej rangi, ale był to ten okres, kiedy WTA nie organizuje imprez i wiele zawodniczek z tego cyklu w nich wystąpiło, więc jesteśmy zadowoleni.

Jakie są pana oczekiwania w stosunku do córek w Australian Open, biorąc po uwagę, że Agnieszka jest po kontuzji i od października nie grała w żadnym meczu, a Urszula musi wystąpić w eliminacjach?

- Jeśli Ula będzie grać tak, jak w końcówce roku, to przejdzie eliminacje. Pamiętajmy jednak, że w Australii są ciężkie warunki, trzeba się aklimatyzować, a my będziemy mieć na to ograniczony czas. Inni mają go więcej, bo rozgrywali już tam turnieje, a my nie. Trzeba jednak kiedyś zacząć grać i lepiej to zrobić teraz niż potem żałować. Widać, że Agnieszka jest już zdrowa, nie ma sensu więc czekać na kolejne turnieje, a jeśli zagra w Melbourne, to powinna przejść kilka rund.

Jakie plany macie na dalszą część sezonu?

- Agnieszka na pewno nie będzie grać tyle, co Urszula, która wystąpi np. w reprezentacji Polski w Pucharze Federacji (Grupa I Strefy Euroafrykańskiej 31 stycznia - 6 lutego - przyp. red.). Jeśli jednak w kwietniu "biało-czerwone" będą miały szansę na awans w tych zawodach, to Isia oczywiście zagra. Jeśli chodzi o turnieje indywidualne, to być może Pattaya, na pewno Dubaj i Dauha, a potem największe imprezy w marcu, czyli Indian Wells i Miami.

Zobacz również:

Agnieszka Radwańska: Rozegrać mecz bez bólu

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama