Radwańska: O Boże, jakie jesteśmy głupie:)

Agnieszka Radwańska przyznała się na blogu prowadzonym na stronie WTA, że smutki po porażce topi w... czekoladzie. To jednak nie jest jej jedyny sposób na poprawienie sobie humoru.

"Razem z Caroline (Wozniacki też odpadła z gry pojedynczej turnieju w Madrycie - przyp. red.) wybrałyśmy się na późną kolację. Poszłyśmy do japońskiej restauracji. Moją ulubioną kuchnią jest włoska, ale japońska również jest dobra" - napisała Polka.

Reklama

"Potem oglądnęłyśmy horror Paranormal Activity. Pod koniec filmu jest taki straszny fragment, że obie podskoczyłyśmy i komputer prawie spadł z łóżka! Wtedy pomyślałyśmy sobie: O mój Boże, jakie jesteśmy głupie... Potem nie mogłyśmy przestać się śmiać, ale to naprawdę było straszne" - stwierdziła 21-letnia krakowianka.

Do tej pory Radwańska nie miała okazji, by zobaczyć Madryt, ale postanowiła to nadrobić w środę. "Miałam tylko lekkie zabiegi i wybrałam się do miasta. Chciałam zobaczyć coś więcej niz tylko hotel i korty - to była pierwsza szansa, żeby wyjść i zobaczyć Madryt" - napisała.

W czwartek już nie było na to czasu, bo Polka, razem z Rosjanką Marią Kirilenko, zmierzyły się w ćwierćfinale gry podwójnej z siostrami Venus i Sereną Williams, rozstawionymi w Madrycie z numerem jeden. Amerykanki wygrały 6:2, 6:4.

Madryt to ostatni turniej, w którym wystąpiła Radwańska przed wielkoszlemową imprezą im. Rolanda Garrosa, która 23 maja rozpocznie się w Paryżu.

Dowiedz się więcej na temat: radwanska | Madryt | Radwańska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje