Agnieszce Radwańskiej nie udało się wygrać piątego turnieju w zawodowej karierze. Krakowianka przegrała w finale imprezy w San Diego ze Swietłaną Kuzniecową. - Miałam swoje okazje, ale nie potrafiłam ich wykorzystać - przyznała 21-letnia tenisistka.

Zdjęcie

Agnieszka Radwańska /AFP
Agnieszka Radwańska
/AFP
Polacy na finał z udziałem Radwańskiej czekali niecały rok. W październiku 2009 w decydującym meczu turnieju w Pekinie Polka zmierzyła się z wyżej wymienioną Rosjanką i również musiała uznać jej wyższość. Ostatni raz krakowianka z końcowego zwycięstwa cieszyła się ponad dwa lata temu, gdy na trawiastych kortach w Eastbourne pokonała inną Rosjankę Nadieżdę Pietrową.

- To zawsze rozczarowanie, gdy przegrywasz mecz, szczególnie finał, ale w najważniejszych momentach w końcowej fazie ona była lepsza - przyznała uczciwie Radwańska, która uległa 4:6, 7:6 (9-7), 3:6.

21-latka mogła przegrać to spotkanie w dwóch setach, ale Kuzniecowa po raz kolejny udowodniła, że odporność psychiczna to jej największy problem, z kolei odrabianie strat to cecha charakterystyczna w grze Isi. Najpierw Swietłana nie umiała zakończyć seta przy stanie 5:4 mając własne podanie, a w tie-breaku zmarnowała cztery piłki meczowe, przy jednej z nich popełniając podwójny błąd serwisowy.

Reklama

- Moje kolana drżały i nie byłam w stanie wyprowadzić serwisu. Teraz rozumiem, dlaczego ludzie popełniają podwójny błąd przy piłce meczowej - stwierdziła Rosjanka, która między drugim a trzecim setem zrobiła sobie przerwę toaletową, co pozwoliło jej wrócić do równowagi.

Co prawda w decydującej partii Radwańska objęła prowadzenie 2:1 z przełamaniem, ale od tego momentu Kuzniecowa przejęła kontrolę nad meczem.

- W trzecim secie zaczęła grać lepiej i bardziej konsekwentnie. Miałam swoje okazje, ale nie potrafiłam ich wykorzystać - powiedziała krakowianka.

- To wielka ulga, że w końcu udało mi się wygrać turniej, bo od ostatniego tytułu minęło sporo czasu, a ponadto w związku z tym, co się stało w drugim secie. - dodała Rosjanka, która obecnie prowadzi w pojedynkach z Radwańską 7-3.

Teraz obie tenisistki przeniosły się do Cincinnati, gdzie mogą spotkać się w trzeciej rundzie trwającego od poniedziałku turnieju z pulą nagród dwa miliony dolarów. W pierwszej Polka, która jest rozstawiona z numerem siódmym ma wolny los, a w drugiej zmierzy się ze zwyciężczynią meczu pomiędzy Rosjanką Alisą Klejbanową i Rumunką Alexandrą Dulgheru. W "ćwiartce" Agnieszki jest też jest przyjaciółka, reprezentująca Danię Caroline Wozniacki (numer dwa).

Artykuł pochodzi z kategorii: Agnieszka Radwańska

Źródło informacji:

INTERIA.PL

Zobacz również

  • Badmintonistki gospodarzy wygrały z obrończyniami trofeum, reprezentantkami Korei Południowej 3:0 w finale Uber Cup - drużynowych mistrzostw świata kobiet. Turniej odbył się w chińskim Wuhan. więcej