Agnieszka Radwańska wygrała z Barborą Strycovą w półfinale w Sydney

Agnieszka Radwańska nie dała szans Czeszce Barborze Strycovej, wygrywając 6:1, 6:2 w półfinale turnieju WTA w Sydney z pulą nagród 776 tys. dol.. Mecz trwał 77 minut. Zmęczona trudami turnieju Strycova z trudem walczyła. "Nie chcę tu być" - krzyknęła w pewnym momencie, choć i Radwańskiej zdarzyło się głośno zakląć.

Zwyciężczyni spotka się w piątkowym finale (8.30) z Johanną Kontą. Brytyjka pokonała Kanadyjkę Eugenie Bouchard 6:2, 6:2. Transmisje w TVP 1 i TVP Sport. - Znam je obie bardzo dobrze. Najważniejsze to odpocząć przed finałem - powiedziała Polka po swoim meczu.

Reklama

Radwańska rozstawiona jest w turnieju z numerem drugim. Strycova to obecnie 19. zawodniczka w światowym rankingu. Obie spotkały się dziś po raz siódmy i, jak zawsze, wygrała Radwańska.

Polska zawodniczka rozpoczęła pierwszą partię od własnego serwisu i gładko wygrała gema otwierającego do zera.

W drugim gemie wymiany były już dłuższe, ale i on padł łupem aktywnej przy siatce Radwańskiej. Czeszka zdobyła w nim tylko jeden punkt i szybko dała się przełamać. Nie ukrywała frustracji tym faktem.

Agnieszka poszła za ciosem i wygrała swojego gema serwisowego, kończąc go asem na 3:0!

Zmęczona ponadtrzygodzinnym starciem ćwierćfinałowym z Caroline Wozniacki oraz grą deblową w tym samym dniu w upale, Strycova długo nie mogła się odnaleźć. W czwartym gemie znów zdołała zdobyć tylko jeden punkt i po raz drugi dała się przełamać.

Czeszka poderwała się do walki w piątym gemie, odrabiając stratę jednego przełamania. Radwańska obroniła jednego break-pointa, ale na koniec popełniła błąd w długiej wymianie, cierpliwie granej przez Strycovą.

Radwańska znów odskoczyła, przełamując rywalkę na 5:1 w dłuższym gemie, wygranym na przewagi, z jednym obronionym break-pointem przez Czeszkę.

Zmęczona Strycova aż roześmiała się przez łzy, gdy po jednym z uderzeń Polki piłka trafiła idealnie w linię końcową, podczas gdy Czeszka spodziewała się autu. Chwilę później uderzyła w siatkę, oddając pewnej siebie Radwańskiej pierwszego seta 1:6 po 29 minutach gry.

Drugi set zaczął się od przełamania na korzyść Radwańskiej. Zrezygnowana rywalka po jednym z nieudanych zagrań krzyczała: "Nie chcę tu być!".

Radwańskiej też zdarzyło się siarczyście zakląć w ojczystym języku po zmarnowanym break-poincie w trzecim gemie. Czeszka obroniła aż cztery break-pointy, ale w końcu i tak dała się przełamać na 0:3.

Strycova też klęła i się wściekała, ale walczyła, jak mogła, i wreszcie wydarła Agnieszce gema w drugim secie na 1:4.

Wygrany dość łatwo do 15 kolejny gem otworzył Polce drogę do zwycięstwa w meczu. To jednak rywalka serwowała i przedłużyła mecz, wygrywając swoje podanie do 30.

Po długiej akcji otwierającej ósmego gema Strycova musiała chwilę odpocząć, bo ledwie się poruszała po korcie. A Radwańska grała swoje do końca i wykorzystała pierwszą piłkę meczową.

Wyniki meczów półfinałowych:

Agnieszka Radwańska (Polska, 2.) - Barbora Strycova (Czechy) 6:1, 6:2

Johanna Konta (W. Brytania, 6.) - Eugenie Bouchard (Kanada) 6:2, 6:2

Ty też możesz pomóc! Czekamy na Twoje wsparcie na pomagam.interia.pl!

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | Barbora Zahlavova-Strycova | tenis

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama